Autor o Albumie…
Terapeuta powiedział żebym „wyrzucił to z siebie”.
Wydaje się, że wydrukowanie tego i sprzedanie obcym ludziom jest bardziej ekonomiczne niż kilka godzin na kozetce.
Jeżeli się nie sprzeda będę miał prezent dla znajomych, jako podkładkę pod kubek.
Zrozumiałem, że skromność to przeżytek. Świat jest już wystarczająco pełen talentów, więc postanowiłem dorzucić coś od siebie dla równowagi.
To moja zemsta na bieli. Papier był zbyt czysty i zbyt pewny siebie. Trzeba było go poplamić.
No i to kiedyś będzie dowód na to, że w XXI wieku istniały formy życia, które potrafiły obsługiwać coś innego niż ekran dotykowy.
O Autorze
Urodził się w Rzepinie, prawdopodobnie już po lokacji miasta (też mi miasto) w belferskiej rodzinie, czego chciał w przyszłości uniknąć (bez powodzenia). Wkrótce rodzina przeniosła się do Zielonej Góry. W tym mieście (no to już miasto) spędził radosne dzieciństwo, cudowną młodość i szczęśliwy wiek dojrzały. Jego edukacja trwała dosyć długo (raczej ze względu na mnogość studiów a nie opór materii). Lubił swoją pracę (a właściwie swoje prace) i lubił oraz szanował swoich studentów (podobno z wzajemnością). Rozpoznaje rodzaj i klasę cegły samym dotykiem (nawet w rękawicy), wiek murów precyzyjnie określa samym wzrokiem (z kobietami jest gorzej) a sypiący się tynk na zabytkowej kamienicy ma dla niego więcej duszy niż najnowszy wieżowiec w Dubaju a nawet niektórzy politycy. Kolekcjonuje stare graty, obrazy lubuskich artystów oraz siedemnasto- i osiemnastowieczne miedzioryty. Bardzo lubi sport (kiedyś się trochę ruszał). Kocha malarstwo (szczególnie z początku XX wieku) i muzykę (każdą poza ludową). Bardzo szanuje i docenia grono przyjaciół (i przyjaciółek), z którymi dosyć regularnie się spotyka. Lubi dawać sobie drobne prezenty ale jeszcze bardziej innym. Jest bardzo mocno zawiązany ze swoją rodziną (również z tą sprzed dziesiątek i setek lat). Jest życzliwy. Stara się starzeć powoli.
Ada Rogowska












